25.06.2020

TEMAT TYGODNIA: DO WIDZENIA, PRZEDSZKOLE!

TEMAT: DO WIDZIENIA, PRZEDSZKOLE- 25.06.2020

ZADANIA:

- Freeze dance - zabawa ruchowa. Zapraszam do wspólnej zabawy https://www.youtube.com/watch?v=In_aYUOYZ1o

- Praca plastyczna dla chętnych-  ,,Zamek z piasku" . Instrukcjahttps://mojedziecikreatywnie.pl/2017/07/zamek-piasku-praca-plastyczna-szablony/

Dla 6 laków:

- Żegnaj przedszkole! Witaj szkoło! – słuchanie opowiadania Olgi Masiuk.

Supełek siedział w kącie i patrzył na przygotowania. W przedszkolu panowa­ło podniecenie. Na stołach rozkładano kolorowe obrusy, a na nich talerzyki z ciastkami i szklanki do soków. Wszyscy uwijali się jak w ukropie, bo jeszcze przed przyjściem rodziców miała się odbyć próba generalna pożegnalnego przedstawienia. To był ostatni dzień przedszkola.

– Może byś tak łaskawie pomógł? – skarcił go Pak.

– Jest mi smutno – westchnął Supełek, ignorując zupełnie uwagę Paka.

Pak machnął więc łapką i pobiegł pomagać przy wieszaniu dekoracji.

Supełek wytarł oczy, które co i rusz mu wilgotniały i pociągnął nosem.

Nagle uderzyła go w głowę papierowa kulka. Rozejrzał się niespokojnie. Od drzwi dawała mu znaki Blue. Dopiero teraz uświadomił sobie, że nie widział jej wśród innych dzieci. Blue zdecydowanym gestem przywołała Supełka. Niezauważony przez nikogo wyszedł więc z sali.

– Co jest? – zapytał.

– Pomyślałam, że tobie też nie podoba się całe to zamieszanie – odparła Blue, wskazując ręką trwające w sali przygotowania.

– Słuchaj, ja już postanowiłam – oświadczyła Blue. – Nie idę do żadnej szkoły.

– Jak to?

– Mam plan. Pamiętasz, jak Pani mówiła, że jesteśmy już mądrzy i wiemy, jak się zachowywać w różnych sytuacjach, dlatego możemy iść do szkoły?

– Pamiętam – powiedział Supełek.

– To posłuchaj!

I Blue przedstawiła Supełkowi swój plan, który polegał na tym, żeby zacho­wywać się dziś tak, aby Pani pomyślała, że nie wolno ani Blue, ani Supełka puścić do szkoły.

– Ale co mamy robić? – dopytywał Supełek.

– Psocić, ile wlezie! – odparła pewnym głosem Blue. – Idziemy!

I ruszyła do sali, trzaskając drzwiami tak, że zatrzęsły się szyby w oknach. Dzieci zwróciły się w stronę źródła tego przerażającego dźwięku, ale nic nie powiedziały.

– Co się tak gapicie? – warknęła Blue.

I przechodząc obok osłupiałego Stasia, przebiła balonik, który ten właśnie miał powiesić na lampie.

Supełek ruszył za nią najpierw bardzo nieśmiało, ale po chwili wyobraził sobie szkołę, miejsce, w którym bardzo nie chciał być, więc przechodząc obok stołu, zgarnął z talerzyków ułożone pięknie ciastka i wszystkie wpakował sobie do buzi.

– Ej, zawołała Marysia. – Co robisz?

Supełek próbował jej powiedzieć, że je, ale buzię miał pełną pierniczków i herbatników z czekoladą, więc zdołał wydobyć z siebie tylko mruknięcie i wy­pluć sporo okruchów.

Tymczasem Blue wylała na obrus sok i właśnie gotowała się do walki z Jackiem, który próbował uratować przed nią resztę szklanek.

– Proszę Pani!!! – zawołała Marysia tak rozpaczliwie, że Pani, która uzgad­niała coś w kuchni, wpadła do sali przerażona.

– Co się dzieje? – zapytała, widząc rozlany sok na stole, pokruszone ciastka na podłodze i Blue gotową do walki z Jackiem.

– Sama pani widzi, że Blue i ja nie możemy iść do szkoły, bo moglibyśmy się tam nieodpowiednio zachowywać – wyjaśnił Supełek. I na dowód swoich słów przebił kolejny balonik.

– Róbcie wszystko dalej – powiedziała Pani do dzieci. – A Blue i Supełek idą ze mną.

Blue ruszyła z ochotą, pewna, że miarka się przebrała i że będzie mogła zostać w przedszkolu na długie lata.

Pani posadziła Blue i Supełka na krzesłach i zaczęła szukać czegoś w szafce. Po chwili położyła przed przedszkolakami dwa rysunki.

– Pamiętacie to? – zapytała.

– Robiliśmy rysunki, kim będę, kiedy dorosnę – odpowiedział Supełek.

– Właśnie. Kogo przedstawia twój rysunek, Supełku? Kim jesteś na tym rysunku?

– Lecę w kosmos na zbudowanym przez siebie statku i odkrywam nowe planety.

– A ty, Blue? – Pani zwróciła się do dziewczynki.

– Ja buduję tutaj wieżowce, które sięgają aż do nieba.

– Jeśli zostaniecie w przedszkolu, będziecie powtarzać wszystko, czego się nauczyliście do tej pory. A jeśli pójdziecie do szkoły, nauczycie się nowych rze­czy. I dzięki tym rzeczom ty, Supełku, polecisz w kosmos, a ty, Blue, zbudujesz wieżowiec aż do nieba – powiedziała Pani. – Musicie wybrać.

– Zależy ci na tym kosmosie? – zapytała Blue Supełka.

– Raczej tak. Chciałbym tam być. A ty i wieżowiec?

– Chciałabym go zbudować – westchnęła Blue.

Supełek i Blue powędrowali więc z powrotem do sali.

– Trzeba będzie odkurzyć – westchnął Supełek.

– I postawić talerzyki na tych plamach z soku – dodała Blue.

– Ale może nie jest tak źle chodzić do szkoły – zastanowił się Supełek.

– Może nie – odparła Blue.

I poszli pomóc w przygotowaniu pożegnania przedszkola, bo przecież czeka­ły już na nich wieżowce i statki kosmiczne.

- Rozmowa na temat treści opowiadania:

Jakie ważne wydarzenie miało się odbyć w przedszkolu?

Jak dzieci przygotowywały się do uroczystości?

Jak zachowywali się Blue i Supełek?

Jak myślicie, dlaczego Blue i Supełek tak się zachowali?

Co ważnego powiedziała im pani?

- Praca w PiL 80 kolorowanie obrazka – „Dokąd pójdzie Supełek po wakacjach?”.

Dla 5 latków:

- Wakacje – to dobrze czy źle? – słuchanie opowiadania O. Masiuk czytanego przez R.

Zapowiadał się uroczysty dzień. Ostatni dzień w przedszkolu. A potem wakacje.

Wszyscy się bardzo na to słowo cieszyli, powtarzali je sobie. Nie do końca

wiedziałem, co ono znaczy, ale chyba coś dobrego, skoro wszyscy byli nim tak

uradowani. Urządzaliśmy z tej okazji piknik w ogrodzie. Miały być konkursy,

gry, a potem podwieczorek. Kiedy wszystko było gotowe, na stole stanął wielki

tort z napisem: „Witajcie, wakacje!”, a nasza pani powiedziała:

– To nasz ostatni piknik przed wakacjami.

I wtedy zrobiło się smutno, bo słowo „ostatni” brzmi przecież smutno.

„Ostatnie ciastko”, „ostatni na mecie”, „ostatnia szansa”. Więc wakacje są

smutne? Nic już nie rozumiałem.

– Marysiu – zapytałem, kiedy jedliśmy tort – czy wakacje to coś bardzo złego?

– Złego?! Paku, skąd ci to przyszło do głowy?

Ale nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo rozpoczęła się loteryjka. Nie mogłem

zapytać pani, bo rozmawiała z tatą i mamą Jacka. Rozglądałem się uważnie.

Wszyscy wydawali się zadowoleni z tortu, piosenek i lampionów. Ale po

chwili doleciał mnie fragment rozmowy:

– Zobaczymy się za dwa miesiące…

– Tata mówił, że jedziemy bardzo daleko…

– Tam jest chyba okropnie zimno…

Nie brzmiało to dobrze. Tort przestał mi smakować. Nagle ktoś dotknął mojego

ramienia. Za mną stał krawiec Antoni.

– I jak, Paku, podobał ci się twój pierwszy rok w przedszkolu? – zapytał.

– Przyszedłeś… – ucieszyłem się.

– Oczywiście. Rodzice przychodzą na występ dzieci z okazji końca przedszkolnego

roku. A ty jesteś przecież moim synkiem.

– Przyszywanym?

– Uszytym – poprawił mnie. – W lipcu będę miał urlop, to pojedziemy na

wakacje – powiedział.

– Jeśli trzeba – westchnąłem i wyobraziłem sobie dwa miesiące w dalekiej

mroźnej krainie, bez słońca i wafelków.

– Jak to? Nie cieszysz się?

Rozejrzałem się wokół. Marysia piła lemoniadę, Jacek i Marta próbowali

strącić kijem wiszący na drzewie lampion i śmiali się przy tym bardzo głośno.

Już naprawdę nie wiedziałem, czy też mogę się śmiać, czy raczej powinienem

sobie trochę popłakać. Te wakacje wyglądały naprawdę dziwnie.

– Czy dzisiaj jest smutny, czy wesoły dzień? – zapytałem w końcu. – Pogubiłem

się w tym zupełnie.

– A jak to czujesz? – Oczywiście dorośli nie mogą odpowiedzieć po prostu,

sami muszą zadać pytanie.

– Wesoły, ponieważ jest tort i dekoracje. I może coś wygram w konkursie. Ale

też smutny. Bo zbliżają się te wakacje, przez które nie zobaczę szybko Marty

i Jacka, i Marysi – powiedziałem.

– Zatem dzisiejszy dzień jest wesoło-smutny – podsumował Antoni.

Mógł od razu przyznać się, że nie wie dobrze, zamiast mi mącić w głowie.

Więc już nie pytałem o te wakacje. Widać od razu, że on się nie orientuje. Będę

się musiał dowiedzieć na własną łapkę.

Kiedy wracaliśmy do domu, bo lato miałem spędzić u Antoniego, a nie w przedszkolu,

powiedział.

– Wiesz, może powinienem uszyć ci jakieś rodzeństwo, żebyś miał się z kim

bawić. Co ty na to?

– Czemu nie – pomyślałem.

Podreptałem do łóżka i zanurzyłem się w pachnącą pościel.

– Zobaczymy, co przyniosą mi te wakacje – powiedziałem sobie przed snem.

- R. zadaje dzieciom pytania:

Jak wyglądał ostatni dzień w przedszkolu?;

Kto przyszedł na piknik?; Nad czym zastanawiał się Pak?;

Czy wszyscy cieszyli się z nadejścia wakacji?;

Czy wakacyjny czas jest przyjemny?;

A może są jakieś wady tego okresu, w którym nie chodzi się do przedszkola?.

- Praca z K4., 32 – odczytywanie zdań obrazkowo-literowych. Zadanie dodatkowe – dorysowywanie kółek tak, aby w każdym pudełku było ich po 6.